Ido święta. Ido dużymi krokyma. Idzie tyż czas na szopink , oj zbliża się wielkimi krokyma. Sklepy tu u nas w mieście pękajo w szwach . Choinki wielkie jak dęby uginajo się pod naporem tysięcy ozdób, pod choinkoma stojo prezenty, sążnie zapakowane w pudła, bogato owinięte tonami świątecznych papierów , obwiązane kilometrami złotych tasiemek . Kokardki, kokardeczki , gwiazdy, gwiazdeczki, bombki, bombeczki… i szeleści wszędzie brezent, i sypie się wszędzie brokat z broch wielkich koncernów , co Ci wpierać bedo że jak kupisz to będzie wesolutko , że jak kupisz to zapomnisz o wszystkim, a brokat się sypie i sypie z konsumenckiego nieba, z broch wielkich korporacji. A kolejne szopingowe centrumy poobwieszane „wszystkim najlepszym na święta” . Ido święta wielkimi krokyma.
To i my , mieszkańcy Miasta , idziom na zakupy, a idom my idom, jadom my tramwajami , jadom my autobusyma, jado gdziekolwiek, cokolwiek kupić , tak my z Miasta na zakupy chodzo. Kokę i Kolę pijo wielkimi łykami i gotują ciasta, ciasteczka, barszcze i uszeczka i dzielo się opłatkami , i kolędy śpiewajo głośno na pasterce.
Oj , mówi ja Ci , mówi… ido świnta wielkimi krokami !
insane scribbler 'll rock Yours pants off!
Monday, December 10, 2007
ido świnta
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
A srug. wrzuć spektakularny zachód słonca, bejbe :)
Post a Comment